
niedziela, 23 listopada 2008
Pory roku pędzą a ja probuje je gonic

wtorek, 7 października 2008
Nike - jak moglo byc inaczej!
piątek, 19 września 2008
Wyciągasz farby ...
czwartek, 11 września 2008
Mglisty Kozanów
Ul jeszcze nie brzęczy.
W porze przedświtu o panowanie nad tym ulem walczą sobie po cichu żywioły.
Rzeka, ta wielka majestatyczna Odra, wypełza po cichu z koryta i doliną, przez łąki i lasy podchodzi aż pod garaże bloków, czasem zajrzy w okna niższych pięter.
Rzeka, której nie przystoi ciekawość, nie robi już tego tak spektakularnie jak kilkanaście lat temu w czasie wielkiej powodzi. Nie wdziera się w sam środek ludzkiej osady. Teraz delikatnie próbuje zbratać się z powietrzem i niewidocznym jeszcze słońcem, przybierając postać mgły. W takiej samej kolejności wypełnia zagłębienia, jak wtedy dosłowna i dosadna rzeczna woda. Ale teraz rzeka woli unikać jednoznaczności.
Będąc mgłą - w tym samym czasie jest i jej nie ma. Nieliczni, zaspani jeszcze mieszkańcy, zanurzając się w ten mariaż żywiołów mogą go prawie nie zauważyć. Skurczą się tylko w sobie w przenikliwym chłodzie, podniosą kołnierz i pójdą dalej.
A Odra snuje nieskromne marzenia o byciu groźną, szeroko rozlaną, majestatyczną megarzeką a jednocześnie nie chce oddać swojego eterycznego uroku z pory przedświtu. I tak sunąc omiata zapachem szuwarów parkingi i wiaty przystankowe; pochłania dźwięki i bawi się kroplami na dziecięcych zjeżdżalniach.
Ale trwa to krótko, tylko dopóki słońce nie zacznie dominować w tym burzliwym związku. Wtedy mgliste tiule rozpuszczają się w powietrzu, rzeka wstydliwie wraca na swoje miejsce i udaje, że jej temperament to tylko plotki.
Do następnego razu...
PS. ...A resztki mglistych koronek barbarzyńsko pochłaniają ziewający na przystankach ludzie.
niedziela, 24 sierpnia 2008
czwartek, 14 sierpnia 2008
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Czarna skrzynka
I te kilka minut wystarczyło, abym po całym dniu bieganiny, telefonów, superważnych zadań, problemów do rozwiązania i wyborów "co ważniejsze, co pilniejsze" - abym teraz wyszła jak nowo narodzona. Zupełna regeneracja.
A może miałoby sens, żeby obok tych wszystkich współczesnych świątyń: klubów fitness, barów tlenowych, kafejek internetowych i... publicznych toalet, stanęły czarne budki wymoszczone aksamitem, łonopodobne, małe enklawy spokoju, gdzie reglamentuje się towar luksusowy - spokój, ciszę i kontakt ze sobą samym.
Na dworcach, w biurach, lotniskach i marketach...
Życie: Play - pauza i znów play. Z nową siłą.
piątek, 1 sierpnia 2008
sobota, 26 lipca 2008
środa, 9 lipca 2008
Brawo dla...
Siedzą dwie dość leciwe damy na przystanku. Jedna wzdycha: „Pani, ludzie to tacy teraz są... szkoda gadać... A czasy..., uuuu” – i tu zaczyna się lista argumentów za tym, że w ogóle jest do niczego...
Nie odpowiadam, bom niepytana, ale w głowie automatycznie robi się lista moich ostatnich myśli typu: „świetnie, że ...”, „brawo dla...”. To dobre ćwiczenie.
Argumentów Pani z przystanku pewnie nic łatwo nie skontruje, ale:
Brawo dla Pana z małego miasteczka, który nas oprowadzał po swojej miejscowości i z dumą o niej opowiadał, a potem wspomniał, że jak przyjedzie do córki, która studiuje we Wrocławiu to może my oprowadzimy jego. :)
Brawo dla nieznajomego tatusia w garniturze, który wprawdzie wyglądał jak świeżo oderwany od laptopa, ale ochoczo skakał po dmuchanym zamku razem ze swoją córeczką na przedszkolnym festynie.
Brawo dla mediów, które z powodu posuchy w tematach nie smęciły, tylko podały informację, że podobno Morrison jednak żyje... ;)
Brawo dla tych, co przyznali Wrocławiowi mecz polskiej reprezentacji w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w piłce nożnej i odbędzie się on dzień po moich urodzinach :) :) :) (A propos, to może ktoś mi da w prezencie bilet ?)
piątek, 4 lipca 2008
Punkt widzenia zależy od...
środa, 2 lipca 2008
A jednak się kręci
Koledzy mówią, że na nich nie donosił, więc widocznie: a) nie robił tego, b) jest dobrym kolegą :)
Kontrolnie spoglądam z okna na sąsiednią bryłę biurowca z zieloną, obracającą się kulą na szczycie. Ta kula to część napisu „Get in Bank”. Może przez kilka dni wszystko w mieście będzie się kręciło wokół tej sprawy, może dłużej.
A zielona kula niezmiennie wiruje wokół własnej osi… Bo biznes to biznes.
Żadnych zbierających się chmur nie widzę, błękit czysty jak łza, a giełdowe zawirowania? Pewnie chwilowe...
(…) Moi koledzy ścigają ze mną się,bo do wyścigu każden gotów jest.
Moi koledzy, z lepszych najlepsi:
trzydzieste piętro w biurowcu szklanych drzwi (…)
Malcziki - Kazik & Yugoton









Ryjek jedzie PKP






