
niedziela, 24 sierpnia 2008
czwartek, 14 sierpnia 2008
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
Czarna skrzynka
I te kilka minut wystarczyło, abym po całym dniu bieganiny, telefonów, superważnych zadań, problemów do rozwiązania i wyborów "co ważniejsze, co pilniejsze" - abym teraz wyszła jak nowo narodzona. Zupełna regeneracja.
A może miałoby sens, żeby obok tych wszystkich współczesnych świątyń: klubów fitness, barów tlenowych, kafejek internetowych i... publicznych toalet, stanęły czarne budki wymoszczone aksamitem, łonopodobne, małe enklawy spokoju, gdzie reglamentuje się towar luksusowy - spokój, ciszę i kontakt ze sobą samym.
Na dworcach, w biurach, lotniskach i marketach...
Życie: Play - pauza i znów play. Z nową siłą.
piątek, 1 sierpnia 2008
sobota, 26 lipca 2008
środa, 9 lipca 2008
Brawo dla...
Siedzą dwie dość leciwe damy na przystanku. Jedna wzdycha: „Pani, ludzie to tacy teraz są... szkoda gadać... A czasy..., uuuu” – i tu zaczyna się lista argumentów za tym, że w ogóle jest do niczego...
Nie odpowiadam, bom niepytana, ale w głowie automatycznie robi się lista moich ostatnich myśli typu: „świetnie, że ...”, „brawo dla...”. To dobre ćwiczenie.
Argumentów Pani z przystanku pewnie nic łatwo nie skontruje, ale:
Brawo dla Pana z małego miasteczka, który nas oprowadzał po swojej miejscowości i z dumą o niej opowiadał, a potem wspomniał, że jak przyjedzie do córki, która studiuje we Wrocławiu to może my oprowadzimy jego. :)
Brawo dla nieznajomego tatusia w garniturze, który wprawdzie wyglądał jak świeżo oderwany od laptopa, ale ochoczo skakał po dmuchanym zamku razem ze swoją córeczką na przedszkolnym festynie.
Brawo dla mediów, które z powodu posuchy w tematach nie smęciły, tylko podały informację, że podobno Morrison jednak żyje... ;)
Brawo dla tych, co przyznali Wrocławiowi mecz polskiej reprezentacji w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w piłce nożnej i odbędzie się on dzień po moich urodzinach :) :) :) (A propos, to może ktoś mi da w prezencie bilet ?)
piątek, 4 lipca 2008
Punkt widzenia zależy od...
środa, 2 lipca 2008
A jednak się kręci
Koledzy mówią, że na nich nie donosił, więc widocznie: a) nie robił tego, b) jest dobrym kolegą :)
Kontrolnie spoglądam z okna na sąsiednią bryłę biurowca z zieloną, obracającą się kulą na szczycie. Ta kula to część napisu „Get in Bank”. Może przez kilka dni wszystko w mieście będzie się kręciło wokół tej sprawy, może dłużej.
A zielona kula niezmiennie wiruje wokół własnej osi… Bo biznes to biznes.
Żadnych zbierających się chmur nie widzę, błękit czysty jak łza, a giełdowe zawirowania? Pewnie chwilowe...
(…) Moi koledzy ścigają ze mną się,bo do wyścigu każden gotów jest.
Moi koledzy, z lepszych najlepsi:
trzydzieste piętro w biurowcu szklanych drzwi (…)
Malcziki - Kazik & Yugoton
sobota, 28 czerwca 2008
AAA Teleport i wehikuł czasu - tanio sprzedam
Bo na każdego człowieka przypada...
Noc Świętojańska w cieniu Wielkich Dźwigów
środa, 18 czerwca 2008
Po moim niebie latali? :)
Turyści czy też "wrocławianie od niedawna" oglądają je z ciekawością, rzucają uwagami technicznymi. Po prostu, bez większych emocji.
A taka na przykład ja...? Z Wrocławia od zawsze, z tego miasta, w którym jako dziecko literowałam wyblakłe już nieco hasła, że "Piastowski Wrocław", że "iluśtam lecie powrotu do Macierzy". Od jakiegoś czasu moje miasto otwarte na ludzi zewsząd, podobno przyjazne, a nawet modne, a na pewno barwne. Sama polecam znajomym z zagranicy "Mikrokosmos" N. Daviesa - niech wiedzą ile tu się działo. To chyba duma?
To dlaczego patrząc na te zdjęcia lotnicze z lat 20-tych i 30-tych XX wieku mam wrażenie, że to były właśnie lata świetności i rozkwitu? Zawsze przy okazji takich wystaw nie mogę się pozbyć odczucia, że jesteśmy trochę jak barbarzyńcy, którzy rozbili swoje namioty na gruzach pałaców. Wiem, że to nie z naszej winy, ...wiem, że historia tłumaczy dlaczego Breslau stał się Wrocławiem.
Ale... Te przedwojenne reprezentacyjne ulice i aleje, gwarne i ładnie zaprojektowane, jak na przykład obecna Legnicka, budzą mój podziw. To tam, gdzie po wojnie, do niedawna na przeważającej długości wśród dzikich łąk straszyły jakieś nieliczne domki, zakłady, baraki, czy ogromna góra gruzu...
Zazdroszczę trochę tym postaciom ze zdjęć. Nierozsądne to trochę, ale chciałabym się nieraz przespacerować po tamtych ładnych ulicach, niespiesznym krokiem przejść się koło kamienic, których piwnice co chwilę teraz odkopuje się, aby położyć fundamenty pod nowe galerie handlowe, biurowce. Przemijanie.
A co dopiero może czuć pokolenie moich rodziców, a co generacja dziadków?
Mama jako dziecko mieszkała w Rynku, w kamienicy, gdzie teraz jest Klub PRL. Jak w piosence Romana Kołakowskiego, w jej dziecięcych zabawach sporo było gruzu, a także pistoletów z patyków podczas zabawy w wojnę, gdzie nikt nie chciał być Niemcem.
" (...) Tutaj się wychowałem
Wiem o tym mieście niemało
Tu z ziemi wykopywałem
Hełmy i broń przerdzewiałą
Tu na pogrzebie dzieciaków
Co w gruzach skarbu szukały
Słyszałem milczenie ptaków
I wiem dlaczego milczały
Dziś w starym parku beztrosko śpiewa
Ptak a więc każdy rację mi przyzna
W polskim Wrocławiu niemieckie drzewa
To właśnie moja ojczyzna
(...).
A dziadek zaraz po wojnie, jak wtedy wiele osób, rozbierał za darmo ruiny - dobre cegły jechały do Warszawy, a reszta? Hm.. Pewnie właśnie na Legnicką, tworzyły tę imponującą górę gruzu, czy podobną, niedaleko Niskich Łąk.
Każdy czuje coś innego. Ten sam obraz, ale porusza inne struny i muzyka powstaje różna.
Ciekawe ilu ze starszych Niemców zwiedzających Wrocław pamięta mocno te sfotografowane miejsca, czuje w zakamarkach coraz gorszej pamięci, że tam-tu byli "u siebie"? Ile w tym żalu, tęsknoty i jeszcze czegoś?
I nawiązując do innego utworu, poruszającego migrację innej zupełnie grupy ludzi - czy ci wiekowi Niemcy mają co zanucić w takiej chwili...? Czy jest to coś w stylu "Gdzie jest mój Homel, kochany Homel... (...) Miasteczko, które było domem, teraz wspomnieniem tylko jest."
A żeby nie było zbyt refleksyjnie, to... skoro nasze "barbarzyńskie" piwo piją ci dawni "rezydenci pałaców" lub ich potomkowie... To ...chyba nie jest tak źle? Chociaż może ich gromki śmiech na Rynku wynika z tego, że w ich akweduktach składujemy śmieci albo robimy coś równie barbarzyńskiego?... Nie no, spokojnie, spokojnie... Skąd te kompleksy?

Na fot. po lewej Legnicka, po prawej Braniborska, na środku Plac Strzegomski. Robi wrażenie.
Mam nadzieję, że skoro użyczono Polakom tych fotografii za darmo, to nie miałby nikt nic przeciwko... To przecież nie dla zysku.
piątek, 13 czerwca 2008
Tunelem ku światłu
niedziela, 8 czerwca 2008
Flagi się skończyły
Słyszałam, że na Wyspach będzie nam sporo ludzi kibicować (i nie chodzi wcale o Polaków), bo swoich nie mają na mistrzostwach.
A ja widziałam pod wrocławskim Ratuszem grupę Szkotów ubranych w tradycyjne kilty i skandujących z obcym akcentem: - "Polska! Biało-czerwoni!" A byli trzeźwi! Świetnie.
To pozostaje trzymać mocno kciuki za naszych i chyba... wziąć coś na uspokojenie.
poniedziałek, 2 czerwca 2008
Niewidzialne koty i nocne powroty








Ryjek jedzie PKP








